Kilka dni temu, spotkałam znajomego a gdy odezwałam się do niego, zamiast słów, usłyszałam trzaski. Śmiałam się w duchu do siebie, pomyślałam ot, „ze mną dziś nie pogada”. Przestałam mówić? Była to bardzo zaskakująca, a zarazem śmieszna sytuacja, trzeba było widzieć minę mężczyzny gdy mnie usłyszał ha..ha... Jak będzie mi kiedykolwiek smutno, zawsze przypomnę sobie tę scenkę, by się do siebie uśmiechnąć.
Sytuacja ta sprawiła, że zaczęły kłębić mi się myśli.
Czy mam nie mówić? Czy, moje słowa nic nie znaczą? nic nie zmienią? są „mową- trawą”? niepotrzebnie „strzepie język”.
Ci na których mi zależy, są obojętni a nawet wrodzy, do tego co wiem, co chce im przekazać, co do nich mówię.
Moje słowa, poglądy ich „ przerażą” a mnie wydawało się, że nie powinny akurat ich przerażać. Źle, widać emocjonalnie, jak bym chciała, a nie jak jest, dalej oceniam ludzi.
Po tym jak reagują, czy już oni nie są przerażeni.? Czy jest sens mówić? nazywać rzeczy po imieniu? Czy…..
Usłyszałam, że wiary, nie można mieszać z poglądami politycznymi, wyśmiewana zostałam, jak robi to teraz wielu, moja religijność, wartość Religii Katolickiej i to co wiem, czym dzieliłam się. Nie moje decyzje, okazało się, że zostały przypisywane mnie , za które ponosiłam odpowiedzialność. Jak każdy z nas jestem grzeszna bo „kto odważy się rzucić kamieniem”ale nie-dowierzałam zmysłom, w to co zarzucano mi..
Powinnam obiektywnie załamać się, a świat mój powinien kolejny raz lec w gruzach.
A mnie po prostu, tym razem, dosłownie „zatkało”.
Tak ma być pomyślałam, widocznie mam tak doświadczać, ma to mnie czegoś nauczyć.
Nie odstępowało mnie te czy… no i „zatkało mnie”, by wyciągnąć wnioski.
To nasza wiara, kształtuje nasze życie, a poglądy polityczne , normy moralne są oparte na wierze Panu Bogu, umiłowaniu ojczyzny. Wszystkie podejmowane przez mnie, nas, decyzje, kształtują życie nas samych. A szantaż ,który ma dotyczyć innych, w efekcie rani głównie nas.
Wszechobecna obecnie jest, dopadająca ludzi bez wydawałoby się powodu depresja, nałogi, egoizm, pycha, dewiacje, promowana aborcja , eutanazja, in vitro, depopulacja, mieć a nie być, to mój, nasz Real. Promowana jest brzydota, wulgarność, hejt spowodowano, że jest to wszystko aktualnie społecznie akceptowane, pożądane a nawet w mas mediach zawładniętych przez masonów i innych, których celem jest zniszczyć kościół Katolicki, naród, wyśmiać wiarę w Pana Boga Jezusa Chrystusa, spokój wewnętrzny człowieka. Publicznie jest „hołubione”, samobójstwo, cudzołóstwo, świętokradztwo….
To dzieje się, „uczy się” ludzi medialnie, jak żyć, bez Pana Boga w pogoni za iluzją, modą, która rani i w efekcie sprawiła , że wiara w Pana Boga Jezusa Chrystusa i wartości które wiara niesie, jak usłyszałam , przerażonych już ludzi- przerażają. To są fakty.
Przeczytałam kiedyś, co zapadło mi w serce, że „ze stratą miłości do Pana Boga człowiek traci jasność umysłu, a więc i jasność odczuwania sprawiedliwości i miłosierdzia. Wtedy zwycięża w człowieku egoizm i duszą zaczyna władać piekło, które wcześniej czy później zniszczy wewnętrzne szczęście i pokój człowieka.” Jakie to na czasie.
Wszystkim zmagającym się z depresją, zadufanym w sobie pysznym egoistom, a z czasem ,lub już, własną egzystencją przerażonym, nie posiadającym wewnętrznego szczęścia i pokoju, trzeba mówić, dlaczego to, tak się, dzieje, że ze „ stratą miłości do Pana Boga człowiek traci jasność umysłu, a więc i jasność odczuwania sprawiedliwości i miłosierdzia. Wtedy zwycięża w człowieku egoizm i duszą zaczyna władać piekło, które wcześniej czy później zniszczy wewnętrzne szczęście i pokój człowieka.”.
Wszystkie nasze decyzje, kształtują, nasze życie. Przez Pana Boga każdy ma daną, wolną wolę .Nie można zaniechać swojej szansy, gdy nam „krawcy świata zły szyją strój”.
Trzeba samemu wybrać dla siebie„ strój”.
Odzyskuję głos ha..ha.. A moje doświadczanie sprzed kilku dni? gdy będzie mi smutno, wspomnienie , reakcji mężczyzny zawsze sprawi, że się radośnie do siebie uśmiechnę…..
„Dziś wiem życie cudem jest…...
Po lekkich śladach bosych stóp Czasem się lawina śle A wielki grzmot i błysk czarnych chmur
Z ziemią też spotkania chce I mały motyl wie gdzie jego brzeg Natura już ubiera Cię
A krawcy świata zły szyją strój Nie daj się -już
Dziś wiem życie cudem jest…...”
zacytowałam „Wielką Nowennę” i słowa piosenki„Życie Cudem Jest” zespołu De Su,
Zdjęcie hotelu w byłym kościele Katolickim, zrobiłam w czeskiej Pradze.!!! Przykład jak człowiek, który utracił miłość Pana Boga w swojej pysze, potrafił świadomie splugawić miejsce, które przez wieki, było święte i chlubić się tym..