Z pamiętnika 'Mój Dany Mi Świat”
grudzień 2021r
Z pamiętnika 'Mój Dany Mi Świat”
„Dobrych Świąt ,białych Świąt..”
Grudzień 1981r. Wprowadzony stan wojenny w Polsce.
Zima wtedy była mroźna, śnieżna, podobna do tej dzisiaj.
Stan wojny: władzy -trzymającej się stołków, posiadającej militaria, środki masowego przekazu -przeciw narodowi, ludziom domagającym się praw obywatelskich, normalności,..
W chwili wybuchu stanu wojennego mieszkałam w Golubiu-Dobrzyniu. Była to moja pierwsza praca.
Na rynku w Golubiu i w Dobrzyniu (są to dwa miasteczka) stanęły czołgi.
W mieście godzina policyjna, patrole umundurowane z bronią, legitymujące bezbronnych ludzi.
Wprowadzono zakaz przemieszczania się.
By móc gdzieś pojechać wprowadzono obowiązek przepustek ,niczym dzisiaj paszportów kowidowych , .
Taką przepustkę po złożeniu podania do Urzędu Miasta, na wyjazd DO RODZICÓW, na święta Bożego Narodzenia, dostałam .
Od kilku dni żyłam radością ,że zobaczę swoich ukochanych, Nie przygotowywałam świąt ,zawsze to mama robiła. W wigilię rano miałam autobus, który przejeżdżał przez granice trzech województw Na granicy każdego z nich ,jadących ludzi, spieszących do rodziny, jak przemytników, bandytów , umundurowani ludzie z bronią ,legitymowali w autobusie, sprawdzali bagaż ..
W dzień wigilii na pasterkę jednak reżim, zawiesił godzinę policyjną by ludzie mogli pomodlić się (nie mieliśmy wtedy tyle telewizorów by się do "nich modlić", a hierarchowie kościoła nie byli tak liberalni.).
Myślano ,że modlący się ludzie po mszy św. wywołają burdy, dlatego w razie czego by opatrywać rannych w stan gotowości została postawiona służba zdrowia. I CO?
Nie mogłam nigdzie jechać.
Gdy się o tym dowiedziałam, do końca życia ,nie zapomnę bólu, bezradności, złości , niesprawiedliwości ,które wtedy czułam ,
Dosłownie chwilę to trwało,. Jak zjawiła się Anioł.
Moja kierownik specjalizacji zapraszając mnie ,do siebie na wigilię, przyniosła mi niezbędne produkty do przeżycia świąt.
Wigilia 1981r pomimo iż pierwszy raz spędzałam ją wśród obcych ludzi, była jedną z Wigilii, która na zawsze zostanie w moim sercu, która je cały czas „grzeje”.
Po wieczerzy , śpiewaliśmy kolędy a potem wszyscy poszliśmy na pasterkę. Zdawałam sobie sprawę ,ze jestem tam, tym dla kogo trzyma się puste miejsce przy stole, w gościnnym polskim domu , jeszcze takie było.
Od wtedy wiem, że w Wigilię Bożego Narodzenia nikt z nas nie może być sam, że bycie razem z rodziną ,w tym czasie jest nie tylko tradycją ale jest chrześcijańskim obowiązkiem ,cieszenia się z Narodzenia Pana Jezusa i cieszyć się też trzeba ,można, powinno ze samotnymi znajomymi ludźmi..
Moja koleżanka po fachu, moja kierownik specjalizacji pani dr Krystyna Sipak nauczyła mnie, młodą lekarkę, nie tylko zawodowej fachowości, pokazała mi jak być chrześcijanką „samarytaninem”, za co jestem wdzięczna.
A wspomnienie tamtych świąt zawsze przepełnia mnie radością nadziei ,że „ nie zginie ten świat"...
”"Dobrych Świat, białych Świąt"