Z pamiętnika Mój Dany Mi Świat.
29/04/2026 Świecie nasz!!
Z pamiętnika Mój Dany Mi Świat.
29/04/2026
Świecie nasz!!
Idąc osiedlową uliczką, poczułam delikatny zapach. Zadarłam głowę do góry.
Byłam pod kwitnącym drzewem mirabelki. Na tle błękitów nieba, białe delikatne kwiatki wyglądały cudnie, było to piękno, które mnie otacza, które jest dla mnie, dla nas, które cieszy oczy, serce. Zatrzymałam się.
Wtedy poczułam silny powiew wiatru a moje włosy na wietrze zaczęły tańczyć.
Z mirabelki zaczęły sypać się na mnie, białe płatki.
Ta chwila była niesamowita, poczułam „zawrót głowy”.
Świecie mój, chcę być z Tobą w zmowie, z blaskiem twym, siła twą- przeleciało mi w głowie .
Stałam tak z zadartą głową, chłonąc wszystkimi zmysłami to co miało miejsce.
Mój cudowny błogostan przerwał przeszywający powietrze płacz-krzyk dziecka.
Rozejrzałam się.
Kilkadziesiąt metrów dalej przeraźliwie zaczęło płakać małe dziecko. Między blokami echo potęgowało krzyk.
Idąc w kierunku dziecka, rozpoznałam jednego z moich wnuczków (oprócz swoich wnuczków ,mam kilkoro adoptowanych, są to dzieci , wnuczki ,moich pacjentów).
Był to kilkuletni Mikuś . Podeszłam.
Dziecko naburmuszone, ze łzami spływającymi po policzkach, siedziało na chodniku i krzyczało.
Mama chłopca stała półtora metra od niego, blada, zdenerwowana.
Dowiedziałam się, że Mikuś chciał dostać drugiego loda, którego nie dostał, wtedy podniósł krzyk. Usłyszałam, że teraz chłopca skarcić czy na ręce wziąć by zanieść go do domu matka nie może, bo będzie się wyginał, wyrywał, co sprawi , że obserwatorzy wezwą policje, pod pretekstem, że Małgosia znęca się nad dzieckiem, bo dziecko płacze, wyrywa się.
A ona będzie musiała się tłumaczyć, udowadniać swoje intencje w które nikt jej nie będzie wierzyć, bo zostanie osądzona, że jest złą matką.
Kolejny raz, nie dowierzałam chwili.
Mikuś kładł się już teraz na chodniku, widok niegrzecznego chłopca budził litość.
A zrozpaczona Małgosia stała bezradnie obrzucana pełnymi dezaprobaty-zgorszenia spojrzeniami przechodniów.
Stanęłam przy niej.
Po kilku minutach Mikuś zmęczył się, przestał płakać, podszedł do mamy.
Małgosi, ze zdenerwowania trząsł się głos, cierpliwie tłumaczyła dziecku, z miłością patrzyła na synka. Chłopiec w końcu, dał mamusi buziaka, przytulił się.
Odchodząc uśmiechnięty Mikuś pomachał mi, a Małgosia podziękowała ,że byłam przy niej.
Patrząc za odchodzącymi, przypomniało mi się jak , matka nastolatka opowiadała , ( zaczął on w tym roku naukę w szkole średniej), jak na pierwszym zebraniu wychowawca spytał rodziców ilu uczniów będzie chodziło na lekcje religii.
Jedynie kilkoro rodziców z kilkudziesięciu zadeklarowało udział swoich dzieci w lekcji religii. Pozostali rodzice stwierdzili, ze dadzą odpowiedź po skontaktowaniu się ze swoimi pociechami.
Dzieci- podejmą decyzje .
Na to wygląda, że obecnie dzieci, które powinny być wychowywane przez dorosłych, same mają się wychowywać, takie jest przyzwolenie ….
Jest to propagowany, egzekwowany w przestrzeni publicznej ,model partnerskiego wychowania dzieci.
Idąc dalej, przed oczami cały czas miałam kwitnącą mirabelkę na tle błękitów nieba, sypiącą płatkami, świecie mój….nasz...
„ Świecie nasz Daj nam wiele jasnych dni,
Świecie nasz Daj ugasić ogień zły!
Świecie nasz, Chcę być z Tobą w zmowie, Z blaskiem twym, siłą twą,
Co mi dasz ….!”
Zacytował piosenkę Marka Grechuty „Świecie nasz”.
Zdjęcie z moich zbiorów.