Z pamiętnika „Mój dany mi Świat”

„Cuda i dziwy” J Tuwim.

„Spadł kiedyś w lipcu ,Śnieżek niebieski, Szczekały ptaszki, Ćwierkały pieski.

Fruwały krówki ,Nad modrą łąką’ Śpiewało z nieba, Zielone słonko..””” ha.. ha...ha…

Czy takich cudów w naszym życiu pragniemy, oczekujemy? Nie.

Żyjąc tylko tu i teraz, nie uznając przykazań ,zasad wiary Pana Boga Jezusa Chrystusa, duchowości, (tyle obecnie jest apostazji)-porządku Świata Bożego, ale nie tylko wtedy, każdy pragnie, chce by w jego życiu działy się realne ,namacalne cuda.

Czym jest cud? Najprościej jest to „coś” co nie powinno być, zdarzyć się, a ma miejsce.

Na pewno nie jest to „zielone słonko” ha.. ha..

Wiem ,ze Pan Bóg stworzył i „dał” ludziom ten piękny świat a dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Realne, nienamacalne dane od Pana Boga otrzymaliśmy życie, czym ono jest ?

Gdy ulatuje ono, w co, w jaką energię się zmienia? Ja wierzę , że w inny tez jak życie nienamacalny rodzaj energii, którą jest dane naszej duszy-istnieniu, od Pana Boga ,życie wieczne.

W naszym świecie Pan Bóg stwarzając go, wszystko uporządkował.

Jest fizyczne prawo zachowania energii. Jedna energia fizyczna zamienia się w inną, tak jest.

Okazuje się ,że gdy już cud się zdarzy, nie dostrzegamy tego rzeczywistego cudu lub staramy się tłumaczyć sobie, że widocznie tak miało być. Ot mieliśmy szczęście, nie potrafiąc powiedzieć, dziękuje Panie Boże, tego szatan nas nauczył, bo jesteśmy od Adama i Ewy bardziej skłonni do złego niż do dobrego, dlatego rodzimy się ,umieramy w grzechu pierworodnym, w bólach.

Kilka razy w życiu doświadczyłam namacalnych cudów. Których dawniej nie potrafiłam nazwać. Za otrzymane łaski o które prosiłam, Pana Boga, które otrzymałam nie powiedziałam „magicznego” słowa -dziękuję. Choć prosiłam. Za dobrą monetę brałam „te niewytłumaczalne zbiegi okoliczności”, które były cudem.

Zawsze chciałam mieć dzieci i mam. Dzieci moje są przez mnie tak bardzo chciane, by się zdrowe urodziły w oczekiwaniu na nie , „leżałam w łóżku plackiem ”przez kilka miesięcy.

Z perspektywy czasu, wiem, że przez pewien okres mojego życia, kochałam je, istoty ludzkie, bardziej niż Pana Boga ,niż siebie, kochając je tak, grzeszyłam przeciwko przykazaniom Miłości, nie zdając sobie z tego sprawy. Obecnie ,kocham dalej, bardzo, swoje dzieci, tak powinno być. Ale wiem, ze życie trzeba opierać na Panu Bogu, kochając Jego ponad wszystko, zaufać Jemu, wypełniać Jego przykazania, wtedy wszystko jest na swoim miejscu. Ludzie mają być z nami przy nas ,byśmy wzrastali, uczyli się miłości, nie byli sami, cieszyli się swoją obecnością, my ich oni nas mają wspierać, (dlatego stworzył Pan Bóg Adamowi- Ewę)

Pamiętać też trzeba ,że bardziej niż, zły duch , drugi człowiek może sprowokować nas do czynienia zła, jak było to w raju, bo jesteśmy pyszni..

Na jednej z książeczek -nagród, które, moje małe dziecko otrzymało na zakończenie roku szkolnego, za wzorowe wyniki-zachowanie, można było przeczytać dedykację.

By zawsze w swoim życiu pamiętało o czarodziejskich magicznych słowach „proszę, dziękuję ,przepraszam „,że są to słowa „klucze” ,otwierające każde drzwi.

Dzieści lat temu, gdy miałam dzieci w wieku przedszkolnym, zaczęła mi krwawić pierś. Wymacałam sobie guzka. Jak ja wtedy patrząc na moje małe skarby, prosiłam Pana Boga bym mogła je wychować.

Byłam diagnozowana, po jakimś czasie, pierś przestała mi krwawić, a gdy miałam mieć wykonywaną kolejną biopsję okazało się, że guzka nie ma, inne badania to potwierdziły.

Wtedy miałam wrażenie ,że to co było, było jakimś koszmarem, który mi się śnił.

Byłam zdrowa.

Niczego wtedy mnie to nie nauczyło.

Nie podziękowałam Panu Bogu za zdrowie o które prosiłam, które otrzymałam.

Dopiero , kiedy po kilkunastu latach, dzieci moje były już dorosłe i wykryto mi guza płuca, rokowania były marne, wtedy przypomniała mi się tamta sytuacja z guzem piersi i to, o co prosiłam, co wtedy przeżyłam jak zareagowałam. Dotarło do mnie dopiero wtedy co przed laty miało miejsce.

Wstyd mi było, że byłam tak niewdzięczna, że nie dostrzegałam cudu, przyjmując dobro które otrzymałam od Pana Boga za coś oczywistego. Byłam jak ten jeden z dziewięciu trędowatych z Ewangelii ,który nie przyszedł do Pana Jezusa podziękować za zdrowie.

Drugi raz już, nie śmiałam prosić Pana Boga o zdrowie po tym co zrobiłam, przepraszając za swoje zachowanie. Zdawałam sobie sprawę ,ze Pan Bóg już raz ulitował się nad mną i moimi dziećmi ,które obecnie były już pełnoletnie, dorosłe.

Dotarła dopiero wtedy prawda, że przed laty doświadczyłam cudu.

Wtedy modliłam się Panie Boże bądź Wola Twoja, Jezu Ufam Tobie w Twoje ręce się powierzam. Potrafiłam, zaufałam Panu Bogu, wiedząc ,że jak będzie On chciał, tak ze mną będzie, i będzie to dobrze . W sercu zaznałam spokoju. A swój pobyt przed operacją w klinice na Płockiej w Warszawie, wśród nieznanych kobiet, zdiagnozowanych jak ja, całe życie wspominam jako piękne przeżycie, bycia razem z drugim , obcym człowiekiem .Można pomyśleć irracjonalne to przeżycie, w sytuacji gdy każda z nas miała świadomość ,że odejdzie,

Operujący mnie doktor powiedział ,że na palcach jednej ręki w swojej 25letniej praktyce lekarskiej może policzyć przypadki takie jak mój, ze nie był to guz złośliwy.

Kolejny raz dostałam życie.

Po tym doświadczeniu, nieźle się poturbowałam, bo inaczej się nie dało zmienić mi życia. Pomimo tych „kuksańców” które dawne, życie mi nie szczędziło, zmieniłam swoje priorytety, poznałam prawidłową hierarchię wartości i uwierzyłam w to ,że stworzone przez Pana Boga życie cudem jest, a On samym dobrem i kochając mnie , pragnie, oczekuje mojej miłości.

Życie moje, nasze to nie przypadek ewolucji jak obecnie stara się nam wmawiać, sprowadzając życie do fizyczności, zaspakajania instynktów, przyjemności, władzy, posiadania rzeczy materialnych. Człowiek nie był i nie jest „miarą wszech rzeczy” a Boży porządek, Boże cuda to nie są zbiegi okoliczności.

Patrząc obecnie przez obiektyw aparatu fotograficznego, zawsze mam wrażenie, że dotykam „ulotnego wszystkiego”. Za każdym razem mam wrażenie ,że uczestniczę wtedy, jestem częścią otaczającego mnie cudu danego mi przez Pana Boga, cudu życia, który oglądam, dotykam, podglądam przez obiektyw aparatu fotograficznego, utrwalając chwile. Dziękuję wtedy Panu Bogu za to co widzę, że tak czuję, za swoje dziś, za cud danej mi przez Pana Boga, codzienności.

Zdjęcie maków, zachwycające, utrwalone przez obiektyw aparatu fotograficznego ,zrobiłam w tym roku.